Spending money – OW JEAH!

 Startuje nowy lokal gastronomiczny. 100 000 w remont i urządzenie. 50 000 w czasie właściciela, którego nie liczy. 50 000 jako koszt utraconych przychodów. 50 000 zatowarowanie. 20 000 zł miesięcznie na marketing, czynsz, media i pensję pracownika.

Lokal standard premium, wszystko robił projektant. Produkty TOP klasa, sprowadzane z włoch i lokalnych gospodarstw.

Coś tu nie gra?

Ile kasy taki ktoś wkłada w jakość i wyszkolenie obsługi?

Niestety, będąc częstym klientem usług gastronomicznych, widzę jak lokal, ulotki reklamowe, produkty są 10/10, a poziom obsługi wynosi 1-4/10. Nowoczesne ferrari, obsługuje ktoś, kto jeździł raz golfem 1.4 TDI.

Oczywiście ferrari fajnie wygląda z zewnątrz, ale żyjemy w czasach, gdzie jedzenie możesz zamówić w 2 min z poziomu aplikacji. Coraz więcej lokali to “Ferrari”. Czy możesz sobie pozwolić, aby kierowca miał poziom umiejętności na Golfa?

Pomyśl, jak to wygląda u Ciebie? Jaka jest dysproporcja? Jak ją zmniejszyć?

UWAGA – autor nie ma nic do posiadaczy Golfa 1.4 TDI 🙂


Nie ma poleceń ten, co o nie nie prosi. Dlatego jeśli to Daily ma dla Ciebie sens – daj gwiazdkę, udostępnij na FB lub wyślij link znajomemu poprzez SMS-a. Może on również z niego skorzysta. Dzięki, niech twoi klienci również polecają Twoje usługi.