Przyjacielu, zabezpieczmy się, czyli rzecz o spółkach i partnerstwie

 Jak śpiewa mój piosenkarski guru Kękę: 

Już nie jeden pakt padł, już nie jeden upadł geniusz.

Budując biznes, stykasz się ze wspólnikami, kontrahentami, pracownikami. 
Doświadczenie biznesowe przepuściło mnie przez:

  • Super, rozwijam się przy Was, Daniel, skrzydła mi rosną, itp. – dwa dni później taki pracownik idzie w kluczowym momencie firmy na 3 tygodniowy urlop, z którego nie wraca.
  • Roczną wojnę w spółce i rozmowy ze wspólnikiem, który uczestniczył w budowaniu wszystkiego tylko przez pełnomocników.
  • Partnerów handlowych, którzy straszą Cię pozwami za rzeczy, które robili pod Twoją banderą.
  • Pracowników, którzy zamiast pracować okradali spółkę przez ponad rok.

Wymieniać można by więcej, ale liczy się kluczowy wniosek – papier to papier. 

Niedawno znajomy zapytał mnie, na co zwróciłbym uwagę przy zakładaniu spółki. Odparłem bez zastanowienia – umowa spółki. Zrób ją z prawnikiem, który przeżył niejedno rozstanie i wie, jakie zapisy są wtedy kluczowe. 

To samo tyczy się pracowników. Często chcemy iść na rękę, budować w oparciu o relacje i ustanie porozumienia. Umowa to podstawa.

Wnioski na koniec do przemyślenia dla Ciebie: 

  • Czy masz zabezpieczone rozstanie ze swoimi wspólnikami?
  • Czy formalnie pracownicy robiący z Tobą Biznes zobligowani się do zachowania tajemnicy?
  • Czy będąc w relacji, pamiętasz, aby patrzeć i kwestionować wszystko, co mówią Ci pracownicy? 
  • Czy z nowym pracownikiem ustalasz warunki, na jakich się rozstaniecie, bo wiesz, że to nastąpi?

Nie ma poleceń ten, co o nie nie prosi. Dlatego jeśli to Daily ma dla Ciebie sens – daj gwiazdkę, udostępnij na FB lub wyślij link znajomemu poprzez SMS-a. Może on również z niego skorzysta. Dzięki, niech twoi klienci również polecają Twoje usługi.